cykl kosmetyczny: vive l'Evrée!

Hey! Zwiększam tempo ponieważ uznałam, że jest tyyyle świetnych kosmetyków, że nie ma na co czekać i muszę podzielić się z Wami moimi wrażeniami ;)

Chociaż za oknami i w sercach już wiosna, moje dłonie uparły się chyba, żeby celebrować jeszcze kalendarzową zimę i są niesamowicie przesuszone i szorstkie. Wypróbowałam większość kremów "bohaterów". Żaden z nich nie okazał się odpowiedni dla mnie i mojej skóry. Wreszcie po wielu próbach znalezienia tego odpowiedniego, JEST. Na pewnej Rossmannowskiej półce moim oczom ukazały się średniej wielkości tubki, w różnych kolorach ( o ile dobrze pamiętam były to: żółty, zielony, niebieski i czerwony ). Były to kremy firmy Evrée, seria MaxRepair. Nigdy nie słyszałam o tej firmie, teraz wiem, że to był ogromny błąd. Krem w czerwonej tubce, przeznaczony do bardzo suchej i podrażnionej skóry szczególnie przyciągnął moją uwagę. Zgodnie z tym co jest napisane na opakowaniu- skóra moich rąk odżyła na nowo! Zapach, jak dla mnie genialny. Jednocześnie delikatny i świeży. Wyczuwam nawet nutę zapachu daktyli, mimo że nawet nie ma ich w składzie. Evrée zawiera d-panthenol, olejki owocowe (migdałowy, avocado i arganowy) i sprawia, że dłonie są naprawdę nawilżone, przy czym pięknie pachną i są delikatne i gładkie. I co jest bardzo fajne- firma Evrée nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.


kremy Evrée można kupić między innymi w Rossmannie za 7.99 zł.







Tak oto zostałam wielką fanką firmy Evrée. :)


Ciekawi mnie czy Wy miałyście już może okazję wypróbować kosmetyki firmy Evrée, i mogłybyście polecić? ;)

Czekam na odpowiedzi,

cześć! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz