cykl kosmetyczny: wcierka Jantar ?!

Hey!
Dziś po 7 dniach milczenia postanowiłam podzielić się z Wami opinią na temat pewnego produktu kosmetycznego. W 'cyklu kosmetycznym' postanowiłam dzielić się z Wami wrażeniami o kosmetykach mniej znanych, zapomnianych, lub wręcz przeciwnie oraz tymi, które są naprawdę warte uwagi.
Jakiś czas temu podczas przeglądania internetu wpadłam na recenzję wcierki/odżywki do włosów "Jantar". Jestem prawie pewna, że o niej słyszeliście ale być może chcielibyście dowiedzieć się czegoś o jej skuteczności od zwykłego śmiertelnika.



Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem (jak to zazwyczaj bywa). Czytając recenzje nie byłam do końca przekonana o jej skuteczności. Opinie 'użytkowniczek' były jednoznaczne- "Jantar" wzmacnia włosy, odżywia, sprawia, że rosną tzw baby hair i przede wszystkim- włosy rosną 4 cm miesięcznie! Pierwsza myśl, która przyszła mi wówczas do głowy to 'taaak, aha...'. Zaczęłam szperać na różnych forach w poszukiwaniu rzetelnych opinii ( właściwie miałam nadzieję, że znajdę opinię w stylu- 'to jest wielki bubel, nie kupujcie, to nie działa ). Zawiedziona ( :) ) zdecydowałam, że muszę to mieć; mimo iż na brak włosów nie narzekam, czemu nie miałoby być ich więcej ;).


Poszukiwania rozpoczęłam na Allegro. Od razu znalazłam mnóstwo ofert. Ceny wahały się od 10 - 17 zł. Po kliknięciu na 'pierwszą lepszą' moim oczom ukazała się (co mnie pozytywnie zaskoczyło) ekologiczna, szklana buteleczka z plastikowym korkiem i srebrną nalepką z przodu.

Postanowiłam ją zamówić, a że znalazłam bardzo fajną promocję ( buteleczka wcierki za 8 zł ) także od razu wzięłam dwie. Z kosztem przesyłki wyszło koło 20 zł.

Po tygodniu listonosz przyniósł małą paczkę. Bardzo małą. Od razu ją otworzyłam, po czym wyjęłam z niej dwa płaskie, srebrne kartoniki ( folii bąbelkowej nie wyjmowałam ;) ). Wieczorem przekonałam się, że używanie jest trochę problematyczne ponieważ buteleczka ma dziwny korek, który pozwala na wypłynięcie jednej kropli ( z drugiej strony może przez to wcierka jest bardziej wydajna). Tak więc, żeby użyć wcierki trzeba ją 'wytrząsnąć', następnie, jak się pewnie domyślacie, wetrzeć ;). Dodam, że trzeba ją wcierać w skórę głowy, bo to jest bardzo istotne; pachnie jak, hmm, woda kolońska, lekko alkoholowo. Po dość krótkim czasie po wtarciu, zapach znika z włosów.

(...dwa tygodnie później)

Efekt jest piorunujący. Ku mojemu zaskoczeniu już po kilku dniach stosowania zaczęłam zauważać małe, 'nowe' włoski. Reszta włosów była odżywiona i uniesiona u nasady. Niestety nie mogę stwierdzić czy rzeczywiście rosną 4 cm miesięcznie, ponieważ po dwóch tygodniach zrobiłam krótką przerwę, a potem używałam jej co kilka dni. Choć wydaje mi się, że rosły trochę szybciej.


W kilku słowach- o
dżywka "Jantar" zaskoczyła mnie baaaardzo pozytywnie. Jest niesamowicie wydajna, całkiem przyjemnie pachnie, ma lekko żelową konsystencję, a przede wszystkim - działa!

Jednym słowem- polecam.

ps. zapraszam do mojego sklepu na DaWandzie -> messmerin

Cześć!

4 komentarze:

  1. Pasuje sprawdzić :3
    Moje włosy trochę mnie zawiodły ostatnimi czasy i dobrze by było jakby było ich więcej :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, i to jak najszybciej :) zapewne będziesz bardziej systematyczna i zauważysz efekty lepisze niż u mnie :3

      Usuń
  2. ooo działa ? w takim razie lece ją kupic ! :D

    http://www.kefashionsisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam Ci zamówić ją na Allegro ponieważ baardzo trudno dostać ją w jakiejkolwiek drogerii, ;)

      Usuń