"nie taki Fashion Week straszny, jak go malują"

Hey!
Dziś, po obejrzeniu dotychczasowych Fashion Weeków targają mną conajmniej ambiwalentne uczucia. Z jednej strony jestem wprost zachwycona tym, że do łask wraca moda lat, nazwijmy to, 'około wojennych'. Groszki, spódnice tuż za kolana, tudzież sukienki... jednym słowem - najpiękniejsze fasony i kroje jakie mógł wymyślić (wymyśleć?) homo sapiens ;) . Z drugiej strony... I tu mała dygresja. Podczas oglądania któregoś FW w pewnym momencie podbiegłam do okna i sprawdziłam czy przypadkiem nie śledzi mnie jakiś niezidentyfikowany obiekt latający, albo przynajmniej satelita :) . A tak zupełnie poważnie, czułam się trochę tak jakby niektóre stylizacje i pomysły były skopiowane ode mnie. Pozostaje mi się chyba tylko cieszyć, że jako takie wyczucie do mody mam. Chyba...
Ok, konkrety ;) . Poniżej zobaczycie stylizację (nie wiem czy tak wielkie słowo pasuje do tego czegoś) inspirowaną (znowu!?) Audrey Hepburn i stylem hippie. Chciałabym zwrócić uwagę na włosy. Na dobrą sprawę nijak ma się ona do powyższych stylów, ale to tylko pozory. Od pani Audrey ukradłam wyrafinowaną elegancję a ze stylu hippie swobodę i seksapil.



Sukienkę można kupić w prawie każdym sklepie z odzieżą typu 'eleganckie' a jeśli którejś z Was zależy na autentyczności, polecam second hand lub bardzo fajny sklep 'Gdzie jest vintage' w Warszawie. :)

Trench/płaszcz zapożyczony z nowej kolekcji H&M. :)


A jak Wam podoba się styl promowany w tegorocznych Fashion Weekach? Może macie jakąś ulubioną stylizację? Czekam na Wasze odpowiedzi! :)

cześć! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz